• Wpisów:131
  • Średnio co: 19 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 19:33
  • Licznik odwiedzin:28 931 / 2521 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
... wyglądała jakby zaraz miała zemdleć, była strasznie blada. Spojrzała w moim kierunku i próbowała coś powiedzieć pokazując na coś za moimi plecami. Odwróciłam się i ostatnie co zapamiętałam to brodatą twarz a potem dostałam czymś w twarz. Obudziłam się obok Jess na starym materacu. Było strasznie zimno. Gdy Jess zorientowała się, że już się ocknęłam zaczęła pytać się czy wszystko ok. Potem opowiedziała mi jak się tutaj znalazła. Wróciła ze szkoły do domu. Drzwi były otwarte. Zdziwiła się bo przecież mama pojechała na konferencję i miała wrócić dopiero za tydzień. Wtedy zobaczyła ojca. Na początku go nie poznała. Przecież nie widziała go od 10 lat. Ojciec wstał i powiedział, że albo z nim pójdzie albo pożałuje. Jess strasznie się wystraszyła i zgodziła się z nim pójść. Zawiózł ją tutaj i trzyma do tej pory.
karmi ją dwa razy dziennie. Za każdym razem kiedy tu przychodzi pyta się o jakąś starą rodzinną pamiątkę o której mówiła mu mama. Podobno jest bardzo dużo warta. Ojciec mówił, że to jakiś wisiorek. Kiedy mi to powiedziałam przypomniałam sobie, że ....
 

 
W poniedziałek wreszcie poszłam do szkoły. Założyłam jeansy i zwykły t-shirt. Ale Jess nie było w szkole. Pytałam się wszystkich o nią ale nic nie wiedzieli. Nie odbierałam telefonów ani nie odpisywała na smsy. Postanowiłam pojechać do niej po szkole. Wsiadłam w autobus i pojechałam do jej domu. Drzwi były otwarte. W środku leżał poplamiony czerwienią dywan. Krzesło było przewrócone. Widać było ślady bijatyki a na podłodze leżał lekko zakrwawiony szal Jess. Wystraszyłam się, miałam nadzieję, że Jessice nic nie jest. Wtedy przypomniałam sobie o jej ojcu. Tydzień temu wyszedł z więzienia. Wcześniej bił Jess gdy byłam mała i pił. Ale czy to on mógł ją porwać !? tego nie wiedziałam... Postanowiłam go znaleźć. Jess mówiła, że mieszka na obrzeżach naszego miasta, wspominała coś o ulicy Kwiatowej. Wsiadłam w autobus i postanowiłam sprawdzić tą ulicę. Nie pomyliłam się na drzwiach jednego z domów wisiała tabliczka z jego imieniem i nazwiskiem. Zapukałam. Otworzył mi wysoki, barczysty facet w podartych jeansach. Zapytała się o Jess ale powiedział, że nic nie wie. Nie uwierzyłam mu więc zaczaiłam się za krzakami i czekałam aż wyjdzie żeby przeszukać teren. Pół godziny później facet wsiadł w samochód i gdzieś pojechał. Wskoczyłam przez ogrodzenie. Chciałam otworzyć drzwi od domu ale były zamknięte więc skierowałam się w stronę starej szopy. Otworzyłam je kopniakiem. Na materacu leżała Jess i ....
  • awatar AnnaBellla: wydaje mi się że kiedy to pisałaś byłaś albo zmęczona albo znudzona lub trochę ci się nie chciało Teraz wszyscy myślicie 'absurd' wiem. ale tak mi się wydaje. w porównaniu do innyh rozdziałów ten mi się najmniej podoba. Podkreślam MI. Wiem zaraz mi ktoś napisze a ty to niby umiesz pisać lepiej... od razu odpowiadam nie nie umiem więc to jest tylko to co mi się wydaje...
  • awatar oh, wow lovely.: CZEKAMY ! : *
  • awatar pray for happiness:D: iiiii???????nie trzymaj nas dłużnej w niepewności pisz:d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Przez cały tydzień Matt przychodził mniej więcej o tej samej godzinie, ale w piątek się nie pojawił. Nie wiedziałam czy mam się denerwować czy cieszyć. Wyszłam przed dom i zobaczyłam kartkę napisaną pismem Matta. Na kartce było napisane:
„Droga Lis wybacz mi za te wszystkie okropieństwa, które ci zrobiłem. To z miłości. Nie chciałaś być ze mną z własnej woli więc próbowałem cię zmusić. Bardzo cię za to przepraszam. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz. Mogę ci zagwarantować, że zniknąłem z twojego życia na zawsze i więcej się w nim nie pojawię. Pamiętaj, że cię kochałem. Matt”. Przeczytałam tą kartkę kilka razy i zaczęłam płakać. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że on jednak coś dla mnie znaczył. Schowałam list do szafki nocnej. Co miało znaczyć, że już nigdy więcej go nie zobaczę ? Może wyjechał albo przeprowadził się do innego miasta. Nie miałam pojęcia i to pewni zostanie dla mnie tajemnicą.
  • awatar Gość: mi się podoba i mimo że krótkie to wciągnęło ;) też piszę wejdź i poczytaj :)
  • awatar oh, wow lovely.: śliczne :P
  • awatar anulla: Dziewczyno !!!!pisz jak najwięcej :D juz nie moge sie doczekac co stanie się potem w życiu lis ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Dzisiaj rano moja buzia wyglądała już lepiej, ale na wszelki wypadek zrobiłam okłady. Ubrałam się w luźny t-shirt i czarne jeansy. Włosy zostawiłam rozpuszczone żeby zasłaniały twarz. Zjadłam śniadanie i poszłam czytać. Do południa był spokój ale mniej więcej o tej samej porze co wczoraj Matt znowu zaczął walić w drzwi. W kocu miałam go dosyć. Nadmuchałam balonik i napełniłam go wodą. Otworzyłam okno i rzuciłam. Dostał w twarz. Woda ściekła mu za kurtkę. Wkurzył się i zaczął kopać w drzwi. Ale po kilku minutach, tak jak przypuszczałam, trochę przemarzł więc zmył się do domu. Miałam nadzieję, że nie wróci. Wzięłam do ręki telefon. Miała, pięć nieodebranych połączeń od Jess. Postanowiłam, że oddzwonię do niej wieczorem gdy już wymyślę co jej powiedzieć. Bałam się powiedzieć jej prawdę. Gdyby coś wygarnęła Mattowi na pewno by się wkurzył i mógłby jej coś zrobić. Nie mogła dowiedzieć się prawdy. Musiałam wymyślić szczegóły napadu. Może powiem, że ukradli mi zegarek. Jakichś dwóch chłopaków w kominiarkach i kapturach a, że było ciemno nie widziałam twarzy. Ta wersja wydawała się najbardziej wiarygodna.
Wieczorem zadzwoniłam do niej i opowiedziałam jej „moją” wersję wydarzeń. Na szczęście uwierzyła. Powiedziałam jej, że nie warto zgłaszać tego na policję bo i tak nie znajdą sprawców a ja tylko będę się męczyć przesłuchaniami. Odpuściła. Najbardziej w tej rozmowie zaniepokoiło mnie jej pożegnanie.
-to pa
- pa, Matt o ciebie pytał – tutaj się rozłączyła. W szkole chyba zacznę go olewać a Jess powiem, że nam nie wyszło. Pomęczy mnie trochę i uwierzy. Nie może dowiedzieć się prawdy bo Matt mógłby ją zastraszyć. Tak jak mnie. W końcu nakarmiłam Biszkopta i poszłam z nim spać.
 

 
Rano gdy się obudziłam odetchnęłam z ulgą, że jest niedziela. Założyłam jeansy i bluzę a potem poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro i zorientowałam się, że rany zaczynają się goić. Ale przecież nie pójdę tak jutro do szkoły. Stwierdziłam, że najlepszym wyjściem będzie wizyta u lekarza. Wybrałam się do miejscowej przychodni. Lekarz gdy zobaczył moją twarz wypisał zwolnienie nie pytając się co się stało. Miałam nadzieję, że nie będę miała za dużo zaległości w szkole. Nagle zadzwonił telefon. Nie spojrzałam kto dzwoni tylko od razu odebrałam. To był błąd. W słuchawce odezwał się Matt
-Hej, maleńka jak buźka ? Może cię odwiedzę i zobaczę jak gojenie ?
-odwal się !!! - wydarłam się do słuchawki. Wszyscy ludzie dziwnie się na mnie patrzyli. Szybko pobiegłam do domu obawiając się, że Matt nie żartował z tym ,że przyjdzie. Zamknęłam drzwi od domu a potem pobiegłam na górę i zamknęłam się w pokoju razem z Biszkoptem. Po czterdziestu minutach usłyszałam walenie do drzwi. Zamarłam. Usłyszałam głos
- otwieraj te drzwi !!! - nie zeszłam na dół. Przestałam się ruszać i mocniej przytuliłam Biszkopta. Po kilkunastu minutach przestał walić w drzwi. Poczekałam jeszcze dziesięć minut dla pewności i wychyliłam się przez okno. Matta już nie było więc zeszłam na dół i otworzyłam drzwi. Był na nich napis „jeszcze z tobą nie skończyłem”. Rozpłakałam się. Dlaczego on mi to robi !!? Pobiegłam po gąbkę zetrzeć farbę z drzwi żeby sąsiedzi nie zobaczyli. Potem wytarłam farbę i zamknęłam ponownie drzwi. Była dopiero 200, ale ten dzień tak mnie wykończył ,że wzięłam tylko prysznic i poszłam spać. Miałam dziwny sen. Wszędzie było ciemno a ja szłam jakąś wąską uliczką. Nagle zza budynku wychylił się Matt z pistoletem. Wymierzył w moją stronę. Zaczęłam uciekać ale usłyszałam huk wystrzału. Wtedy obudziłam się z wrzaskiem. Biszkopt zeskoczył z łóżka mocno wystraszony. Oddychałam głośno. Wiedziałam, że już nie zasnę chociaż była 40. Wzięłam do ręki książkę „Służące” i zaczęłam czytać. Opowiadała o służących. Pomyślałam sobie, że mam tak samo jak one. Nie mam prawa głosu i jestem uzależniona od jakiegoś człowieka tak jak bohaterka o imieniu Minny. Po dwóch godzinach zasnęłam z książką w dłoni.
 

 
Rano obudziłam się o 100. Dobrze, że był weekend inaczej znowu zarwałabym szkołę. To mogłoby budzić podejrzenia bo byłby to 3 dzień z rzędu. Zeszłam na dół w koszuli nocnej nakarmić Biszkopta. Wszystko mnie bolało i miałam katar. Wczoraj w lesie porządnie zmarzłam. Założyłam jeansy, golf i najcieplejsze skarpetki jakie wygrzebałam z szafy. W takim zestawie zeszłam na dół zrobić sobie herbatę. Gdy czekałam aż woda się zagotuje zadzwonił telefon. To była Jessica. Nie odebrałam. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Poczekałam aż sygnał ucichnie i wyłączyłam telefon. Gdy odkładałam go na stół przyjrzałam się swoim rękom. Wczoraj nie zauważyłam sińców bo było ciemno, ale teraz dokładnie widziałam fioletowe pasy na dłoniach. Podciągnęłam nogawkę i zobaczyłam takie same na nogach. Wczoraj ci dwaj faceci nie byli zbyt delikatni. Poszłam do łazienki po maść. Wtedy zobaczyłam się w lustrze. Na twarzy i szyi miałam zadrapania od krzaków w lesie a oko było podbite. Wyglądałam koszmarnie. Zrobiłam okłady na twarz i poszłam odpoczywać. Biszkopt razem ze mną. Po kilku godzinach zadzwonił dzwonek. Wstałam z kanapy i ruszyłam w stronę drzwi, ale po chwili zamarłam. A co jeśli to był Matt !!? Ostrożnie wyjrzałam przez okienko w drzwiach. Na szczęście to była tylko Jess. Otworzyłam drzwi.
-Lis !!! Co ci się stało !? - zupełnie zapomniałam jak wygląda moja twarz. Dopiero Jess mi przed chwilą przypomniała.
-eeeee …. wczoraj ktoś zaatakował mnie na ulicy … - szybko wymyśliłam jakieś wytłumaczenie.
-To trzeba zgłosić na policję !!!
- eee … nie lepiej nie!!!
- nie rozumiem, ale ok. Skoro nie chcesz to nie. - na szczęście odpuściła. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać więc czekałam kiedy wyjdzie. Jess chyba to wyczuła. Wypiła tylko kawę i zmyła się do domu. A ja poszłam na górę poczytać. Skończyłam Romeo i Julię i poszłam się umyć. Ale nie mogłam zasnąć, zastanawiałam się co zrobię gdy spotkam Matta w szkole. Może powiem Jess jak był naprawdę ? Na pewno muszę zerwać kontakt z Mattem. Muszę też napisać co do rodziców. Chociaż nie sądzę żeby byli bardzo zmartwieni gdybym nie pisała. W końcu napisałam sms-a do każdego z nich „co tam u ciebie? U mnie ok ” nie wiem po co to wysłałam. Ciekawe czy w ogóle odpiszą. Nie ma to jak kochający rodzice ...
  • awatar Gość: fajne mi się podoba ;) i wciąga ^^ zapraszam do czytania następnych rozdziałów ;)
  • awatar alexandra ♥: ahh ... <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Matt siedział w jakimś starym fotelu w kolorze zgniłej zieleni i patrzył się na mnie dziwnym wzrokiem.
-No co !!? - wrzasnęłam
-Po co ci to wszystko !!!?
-nie wiem, ale wiem, że jesteś tylko moja – przeraziłam się i zaczęłam szukać wyjścia. Było zastawione przez jednego z facetów. Do głowy przyszła mi genialna myśl. Postanowiłam ją zrealizować. Spojrzałam na Matta i przewróciłam się starając się wyglądać realistycznie, Tak jak się spodziewałam wszyscy podbiegli do mnie zobaczyć co się stało. Wykorzystałam moment i wybiegłam na podwórko. Rozejrzałam się i po chwili wahania wbiegłam w las. Było strasznie zimno a ja miałam tylko sweter. Przez chwilę jeszcze słyszałam krzyki a potem wszystko ucichło. Samochody odjechały a ja zostałam sama w lesie. Wyszłam na drogę i szłam nią, aż natrafiłam na przystanek. Wsiadłam do autobusu jadącego w kierunku centrum. Wiedziałam jak trafić na miejsce z centrum. Gdy już dotarłam do domu, zamknęłam go i poszłam się umyć. Przytuliłam Biszkopta i poszłam spać. Rano nie wstałam do szkoły. Źle się czułam. Założyłam czarne rurki i t-shirt z flagą. Zjadłam tosty i poszłam na kanapę oglądać film. Jess pisała co się ze mną dzieje, ale nie miałam ochoty jej odpisywać. Chciałam posiedzieć sama aż myśli mi się uspokoją. Dlaczego on to zrobił !!? Przecież prawie się nie znaliśmy. Na te pytania nie znałam odpowiedzi i nie wiedziałam czy kiedykolwiek poznam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Gdy rano spojrzałam w lustro przestraszyłam się. Na całej twarzy miałam zaschniętą krew, a oko podbite. Przemyłam ranę i zrobiłam tymczasowy opatrunek. Biszkopt plątał mi się pod nogami . Dzisiaj założyłam szorty i luźny sweter ponieważ gdy chciałam założyć coś węższego ocierało się o ranę. Wysłałam Jess sms-a, że dzisiaj mnie nie będzie. Siedziałam w spokoju do południa. Wtedy ktoś zaczął łomotać w drzwi. Poszłam otworzyć. To był Matt. Stał w drzwiach razem z dwoma facetami
-do samochodu – powiedział do facetów wskazując na mnie
-Nigdzie nie idę !!!
-zdaje się, że nie masz wyjścia – wtedy dostałam w głowę czymś ciężkim. Ostatnie co pamiętam to , że osunęłam się na podłogę a dwóch facetów chwyciło mnie i skierowało się w stronę samochodu.

Gdy się obudziłam byłam w ciemnym pomieszczeniu bez okien. Leżałam na starym dziurawym materacu przykryta kocem. Ze ścian odpadała tapeta. Nie było dywanu tylko stara drewniana podłoga, od której ciągnęło zimno. W pomieszczeniu byłam sama. Koło mnie leżała butelka wody. Po dłuższym wahaniu wzięłam ją do ręki i wzięłam łyka,. Nic mi się nie stało więc piłam dalej. Opróżniłam butelkę i odłożyłam ją na ziemię. Było strasznie zimno więc przykryłam się szczelniej kocem. Po kilkunastu minutach do pomieszczenia weszło dwóch mężczyzn, złapali mnie za ręce i wyprowadzili na dwór. Przeszliśmy przez podwórko do innego pomieszczenia, ale w lepszym stanie. Tam czekał na mnie Matt....

przepraszam, że takie krótkie ale są święta i mało czasu
  • awatar Zajebiście inna ♥: czekam na więcej , mega to ciekawe , jestem strasznie ciekawa co się stanie ! :D Zapraszam do mnie na kolejną część opowiadania :)
  • awatar alexandra ♥: jeejku ! ;*
  • awatar Gość: Zapraszam do dodawania się do obserwowanych, będę wdzięczna malafilizanka.blogspot.com/ :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
W poniedziałek zaspałam. Gdy się obudziłam było sporo po 100 więc postanowiłam nie iść do szkoły. Ubrałam się w czarne szorty i luźną bluzkę z myszką miki. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Zjadłam śniadanie czyli płatki, nakarmiłam Biszkopta i poszłam z nim na spacer. Gdy wróciłam do domu postanowiłam poczytać „Romeo i Julię”. Przeczytałam 3 rozdziały i odłożyłam książkę. Sięgnęłam po telefon i zamówiłam sobie dużą pizzę hawajską. Potem a zeszłam do kuchni po książkę kucharską. Otworzyłam ją na rozdziale „ciasta” i postanowiłam upiec coś pysznego. Zdecydowałam się na szarlotkę. Właśnie kończyłam robić listę zakupów kiedy przyjechała pizza. Zapłaciłam i zjadłam w pośpiechu. Potem wsiadłam na rower i pojechałam do pobliskiego sklepu. Zapakowałam produkty do wózka i ruszyłam do kasy. Wtedy usłyszałam strzępek rozmowy
-Podobno znowu kogoś pobił
-kogo?
-Tego chłopaka z naprzeciwka
-A ten cały Matt wydawał się taki spokojny. Pozory mylą jak widać – gdy usłyszałam imię
Matt poczułam nieprzyjemne mrowienie. Mój Matt ? Nie to nie jest możliwe. Podeszłam do kasy starając się odgonić złe myśli. Gdy wracałam do domu zastanawiałam się nad prawdopodobieństwem tego co mówiły te kobiety. przecież on nie jest jedynym Mattem w dzielnicy ! Pocieszałam się tą myślą. Weszłam do domu i skierowałam się w stronę kuchni żeby zacząć przygotowywać ciasto. Była już 160 więc musiałam się spieszyć. Po 2 godzinach zmagań ciasto wreszcie było gotowe. Wyjęłam je z piekarnika kiedy nagle przyszła Jess.
-Czemu cię nie było
-Zaspałam – zaśmiałam się
-Rozumiem.
-Chcesz ciasta ?
-Jeszcze się pytasz ? No jasne, że tak !!!
-ok, już ci nakładam chodź do kuchni.
-Wiesz, że podobno ten twój Matt kogoś pobił – zamarłam. Jednak to prawda.. Jess powiedziała tylko tyle co te dwie kobiety w sklepie. Nie pomogła mi za bardzo. Obejrzałyśmy jeszcze film i Jessica poszła do domu. Była 230 więc szybko wyszłam z Biszkoptem. Wróciłam piętnaście minut później i poszłam spać. Nagle obudził mnie dzwonek. Zeszłam na dół. Ktoś cały czas walił w drzwi.
-Chwileczkę – krzyknęłam. Otworzyłam drzwi i zamarłam. To był Matt. Ledwo trzymał się na nogach. Czuć było od niego alkohol.
-Wyjdź!!! jesteś pijany!!! - wydarłam się na niego
-Nie !!! - mówiąc to wszedł do środka. Zagrodziłam mu drogę, ale walnął mnie w twarz. Zachwiałam się i przewróciłam. Poczułam okropny ból w okolicy skroni. Na podłogę
zaczęła kapać krew. Po policzkach zaczęły mi spływać łzy. Dopiero wtedy Matt się opamiętał. Podbiegł do mnie i krzyknął
-Lis !!! Nic ci nie jest ? - wtedy zobaczył moją skroń. Zaczął przepraszać przez łzy. Ale wtedy wstałam spojrzałam mu w oczy i wrzasnęłam
- Wynoś się !!! Nie chce cię znać !!! - mówiąc to pobiegłam w stronę drzwi i otworzyłam je.
Matt wyszedł ze spuszczoną głową. Mówił coś o drugiej szansie ale go nie słuchałam. Pobiegłam na górę. Zamknęłam drzwi od pokoju i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro. Rana była głęboka i ciągle krwawiła. Szybko przemyłam ją wodą i przykleiłam kilka plastrów. Zmyłam resztę krwi z twarzy a zakrwawione ubranie wrzuciłam do pralki. Potem pobiegłam w stronę łóżka. Zasnęłam z Biszkoptem w ramionach i z łzami na policzkach.
  • awatar alexandra ♥: oi .. ;cc
  • awatar Hypnotic dream ♥: spoko . :) Czekam na następną część :)) Zapraszam do mnie,liczę na komentarz :) Sorki,jak tego nie lubisz :))
  • awatar Gość: Już sie nie moge doczekać dalszej części..:) !!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
W niedziele założyłam moją ulubioną czarną sukienkę z wyciętym sercem na plecach. Do tego oczywiście czerwone tramposze. Wyszłam na spacer z Biszkoptem. Spacerując z nim zastanawiałam się co dzisiaj robić. Wtedy przypomniałam sobie o kasie od rodziców. Wybrałam numer do Jess
-Hej, to ja Lis. Może pójdziemy dzisiaj powłóczyć się po sklepach ?
-No jasne, dawno nie byłyśmy na zakupach
-Wpadnę po ciebie o 15. Może być?
-Tak. Do zobaczenia dzisiaj. - rozłączyła się. Już chciałam wyjść z kontaktów kiedy zobaczyłam kontakt „mama”. Uśmiechnęłam się smutno i wybrałam numer.
-Halo ? - odezwał się zniecierpliwiony głos
-Cześć, to ja.
-Czemu dzwonisz Lis ? Coś się stało ? - głos od razu zrobił się miły i przepełniony sztuczną słodyczą
-Nie, dzwonię bo chce się spytać co u ciebie
-W porządku, ale muszę już kończyć. Robota czeka. Buziaki – rozłączyła się. Jeszcze raz spojrzałam na kontakt i z „mama” zmieniłam nazwę na „Beth”. Nie czułam żeby to była mama a już na pewno nie moja mama. Spojrzałam na zegarek. Była 100. Miałam jeszcze sporo czasu. postanowiłam obejrzeć jakiś film. Wybór padł na komedię romantyczną. Kończyłam robić popcorn kiedy zadzwonił dzwonek. Pobiegłam otworzyć. Uchyliłam drzwi i dostałam słodkiego buziaka
-Atak z zaskoczenia – powiedział Matt.
Zaśmiałam się.
-Oglądam film. Przyłączysz się ?
-Jasne - . Włączyłam film. W ogóle nie mogłam skoncentrować się na treści. Cały czas patrzyłam się na Matta. I tak cały czas, aż na ekranie pojawiły się napisy końcowe. Wstałam żeby wyłączyć film, ale wtedy Matt złapał mnie w pasie i posadził sobie na kolanach. Następnie dał mi cudownego buziaka i dopiero wypuścił. Uśmiechnęłam się do niego i wyjęłam płytę z DVD. Potem poszliśmy do kuchni. Wyjęłam z szafki kruche ciasteczka.. Chrupiąc gadaliśmy tracąc rachubę czasu, kiedy spojrzałam na zegarek była 14:30.
-Słuchaj muszę lecieć. Jestem umówiona na zakupy z koleżanką
-Ok. Ja też już spadam. Do zobaczenia – pocałował mnie w policzek i wyszedł. Pomachałam mu przez okno i pobiegłam na górę spakować torebkę. Wrzuciłam do czarnej torby z ćwiekami portfel, chusteczki i błyszczyk. Wybiegłam z domu wrzucając do torby jeszcze klucze i telefon. Do domu Jess dobiegłam w ostatniej chwili.
-Cześć, zaczynałam się już niecierpliwić
-Wiem, sorry. Matt był u mnie
-To zmienia postać rzeczy – zaśmiała się – chodź bo zaraz spóźnimy się na autobus. Pognałyśmy na przystanek. Po drodze opowiedziałam jej o wizycie Matta.
-Zakupy były bardzo udane. Wyszłyśmy z centrum obładowane torbami. Autobus od razu przyjechał. Potem wróciłyśmy każda do swojego domu. Rozpakowałam zakupy i wyszłam na spacer z Biszkoptem. Gdy wróciłam do domu była dopiero 200 ale postanowiłam położyć się już spać. Włożyłam słodką piżamkę w misie. Przeczytałam jeszcze kilka stron „Romea i Julii” i wtulona w Biszkopta poszłam spać.
 

 
W sobotę obudził mnie telefon.
-Wyłącz to !!! - jęknęła Jess.
-Już, już – poczołgałam się w stronę telefonu. Niestety byłam za wolna i sygnał ucichł. „połączenie nieodebrane od Matt”- pisało na ekranie komórki
-No to super ! - dlaczego nie odebrałam akurat od niego.
Telefon zupełnie nas rozbudził. Postanowiłyśmy wstać. Dzisiaj ubrałam się w sukienkę w kwiatki. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Do kuchni zeszłam na bosaka. Na śniadanie zrobiłam naleśniki. Gdy stawiałam je na stole weszła Jess. Miała na sobie luźny sweter w panterkę i jeansowe szorty.
-Ale pachnie !!! mogę już jeść ?
-Jasne – uśmiechnęłam się do niej. Po śniadaniu musiała już lecieć na korki z matmy więc umówiłyśmy się na wieczór. Nagle znowu zadzwonił telefon
-Halo? - odezwałam się do słuchawki
-Będę za 5 minut – to był Matt. Od razu zrobiło mi się weselej. Ogarnęłam bajzel w kuchni i czekałam na mojego księcia. Niedługo później usłyszałam dzwonek do drzwi. Od razu pobiegłam otworzyć
-Cześć. Czemu nie odbierałaś ? - przywitał się z uśmiechem
-Spałam
-Śpiąca królewna – szepnął mi na ucho i wszedł do kuchni. - Co dzisiaj robimy ?
-Może pójdziemy na spacer ? - zaproponowałam
-Chętnie
-Poczekaj tylko pójdę po sweter.- wbiegłam do pokoju i chwyciłam długi kremowy sweter oraz czarne trampki. Zbiegłam na dół i krzyknęłam
-Gotowa. - wyszliśmy z domu trzymając się za ręce. Spacerowaliśmy po mieście. Potem wstąpiliśmy do kawiarni na jakieś ciacho. Ale zrobiło się już późno więc musiałam lecieć
-muszę iść – powiedziałam smutno gdy wyszliśmy z kawiarni.
-Skoro musisz – jęknął
-muszę, jestem umówiona z koleżanką
-Wypuszczę cię pod jednym warunkiem – powiedział uśmiechając się łobuzersko
-jakim ?
-Chcę buziaka. I to porządnego !
Stanęłam na palcach i musnęłam delikatnie jego usta. Potem wtuliłam się w niego. Cudownie pachniał. Cmoknęłam go jeszcze w policzek i pobiegłam do domu. Na wspomnienie pocałunku mimowolnie się uśmiechałam. W takim stanie weszłam do domu Jessici
-A tobie co? - zapytała Jess
-Zaraz ci opowiem tylko wpuść mnie do środka
-Ładuj się i opowiadaj.
Gdy Jess usłyszała moją historię pogratulowała mi i stwierdziła, że musi sobie znaleźć faceta.
-wszystko w swoim czasie – szepnęłam jej. - możę niedługo spotkasz swojego rycerza w lśniącej zbroi ?
-Miejmy nadzieję – mruknęła Jess. Zaśmiałam się. Potem poszłyśmy oglądać nasz ulubiony serial. O 200 zwinęłam się do domu. Musiałam jeszcze pójść na spacer z Biszkoptem. Długo z nim spacerowałam rozmyślając co wydarzy się jutro ...
 

 
W piątek nastawiłam budzik na 60 bo musiałam jeszcze wyprowadzić Biszkopta na spacer. Wstałam z łóżka, umyłam się i włożyłam jeansy z dziurami, luźny T-shirt w czerwone kropki. Do tego czerwone conversy . Na głowie koczek i czerwona kokardka. Zgarnęłam moją szkolną torbę i zeszłam na dół razem z biszkoptem. Nakarmiłam go a sama zjadłam w międzyczasie jogurt truskawkowy. Potem wyszłam z nim na spacer. Wróciliśmy ok. 7:30. Wpuściłam biszkopta do domu. Zostawiłam mu jedzenie i picie a sama wyszłam do szkoły. Po drodze spotkałam Matta
-Co dzisiaj porabiasz ?
-Jestem umówiona z koleżanką
-Rozumiem – wyraźnie posmutniał. Niespodziewanie złapał mnie za rękę. Zamarłam z wrażenia. A on spokojnie gładził wnętrze mojej dłoni. Przed szkołą puścił moją rękę i weszliśmy do klasy. Gdy kończyłam wyjmować książki od polskiego zadzwonił dzwonek. Omawialiśmy właśnie epokę romantyzmu. Jess słała tęskne spojrzenia w stronę krzesła Sama. Nagle chłopak odwrócił się i lekko się do niej uśmiechnął. Jessica zarumieniła się i udawała, że koncentruje się na zadaniu, które właśnie pojawiło się na tablicy, wiedziałam, że to zdarzenie to będzie nasz jedyny temat do końca lekcji. Nie pomyliłam się. Jess na lunchu nie gadała o niczym innym. Gdy skończyłyśmy jeść gofry poszłam odnieść tacki. Zatrzymałam się przy stoisku i obserwowałam Sama. Chwilowo nic się nie działo, ale po kilku sekundach Sam dosiadł się do Jess. Gdy wymienili się numerami telefonu zadzwonił dzwonek. U mnie w domu omówiłyśmy każdy szczegół tego zdarzenia. Na kolacje zamówiłyśmy pizzę. Potem poszłyśmy się umyć. I już w piżamach zeszłyśmy oglądać filmy. Nagle usłyszałam dźwięk smsa. Sięgnęłam po telefon. Odczytałam wiadomość. „ Co robisz ? Szkoda, że się dziś nie spotkaliśmy, Matt „ Skąd on miał mój numer !? Nagle do głowy przyszła mi pewna myśl
-Jess ! - krzyknęłam na przyjaciółkę wskazując telefon. Jessica uśmiechnęła się przepraszająco
-Nie wytrzymam z tobą – dałam jej kuksańca w bok. Mattowi odpisałam „oglądam film z Jessicą. Też mi przykro że się nie spotkaliśmy ”. Matt napisał „brakuje mi ciebie Lis <3”, zupełnie nie wiedziałam jak zareagować. W końcu odpisałam „ Też tęsknię ” Potem jeszcze trochę smsowaliśmy. Ja z Mattem a Jess z Samem. Biszkopt już dawno poszedł spać. Pewnie nie mógł wytrzymać naszych wybuchów radości na każdy sms od chłopaków. Z Jess przegadałyśmy całą noc. Nie mogłam uwierzyć, że spotkałam faceta swoich marzeń. Miałam wrażenie, że to tylko sen, który zaraz się skończy, a potem wszystko pryśnie jak bańka mydlana.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Obudziłam się o 60. Nie mogłam spać. Cały czas myślałam o Mattcie. Leżałam zagrzebana w pościeli, aż zadzwonił budzik. Szybko go wyłączyłam i poszłam do łazienki. Dzisiaj zaplotłam włosy w warkocz i założyłam jeansowe szorty i luźną koszulę w kratę. Włożyłam czarne conversy. Na śniadanie wypiłam tylko sok pomarańczowy. Nie chciało mi się jeść. Cały czas myślałam o Mattcie. Na lekcje wpadłam lekko spóźniona i usadowiłąm się w ławce z Jess. Nauczyciel coś tłumaczył a ja nagle dostałam w plecy jakąś kartką. Podniosłam ją z ziemi i przeczytałam „Odwróć się”. Spojrzałam na siebie i zobaczyłam uśmiechniętego Matta. Odwzajemniłam uśmiech. Jess szturchnęła mnie łokciem.
-To on, te Matt ? - zapytała wyraźnie podekscytowana co chwila odwracając się do tyłu.
-Tak, tylko cicho – szepnęłam. Do końca lekcji Jessica badawczo patrzyła na Matta. I tak co lekcje aż do lunchu. Jess poszła odnieść tacki po naleśnikach. Wtedy przysiadł się on. Miał na sobie jasne opinające jeansy i T- shirt z flagą ameryki. Na stopach miał śliczne białe nike.
-Wpadniesz do mnie po szkole?
-Jasne. Nie wiedziałam, że też tu chodzisz.
-Wczoraj zapomniałem ci powiedzieć.
Wczoraj mnie tu nie było bo musiałem się rozpakować po przeprowadzce
-rozumiem – uśmiechnęłam się do niego. Wtedy Jess wróciła do stolika. Matt szybko się ulotnił. Uśmiechnął się tylko na pożegnanie.
-I jak ? - dopytywała się Jess.
-Super. Umówiliśmy się po szkole.
-Ostatnio bardzo mnie zaniedbujesz – powiedziała z wyrzutem Jess.
-Przepraszam, może umówimy się na jutro. Jutro piątek. Przenocujesz u mnie, rodzicó przecież nie ma. Zrobimy sobie maraton filmowy. Co ty na to?
-Ok – Jess wyraźnie się rozchmurzyła i znów zaczęła coś gadać z ożywieniem o Samie. Jej wywody zakończył dzwonek. Po lekcjach wstąpiłam do Matta. Zjadłam u niego kolację. Cały czas się na mnie patrzył myśląc, że tego nie widzę. Był uroczy, ale musiałam już lecieć. Bo przecież lekcje same się nie odrobią. Na pożegnanie mocno mnie przytulił. Lekko zamroczona z wrażenia poszłam do domu. Gdy dochodziłam już pod dom usłyszałam cichy dźwięk. Jakby jęk. Popatrzyłam w tamtą stronę. Zobaczyłam małego labradora przy koszu na śmieci. Po chwili wahania wzięłam go na ręce i wniosłam do domu. Nie miał obroży. Chyba ktoś go wyrzucił. Postanowiłam go przygarnąć. Postanowiłam zapytać się rodziców o zgodę. Nie musiałam tego robić. I tak mieli mnie gdzieś, pozwalali mi na wszystko byle bym im nie przeszkadzała w karierze. Wybrałam numer do mamy
-Halo?
-To ja
-A to ty Lis. Coś się stało ?
-Nie tylko znalazłam pieska i chciałabym się zapytać czy mogę go przygarnąć
-Tak jasne, ale ja już muszę kończyć. Wyślę ci pieniądze na niego. Buziaki – rozłączyła się. Jak zwykle miała mnie gdzieś. Popatrzyłam smutno na pieska.
-Tylko ty mi zostałeś. Chodź malutki! Kupimy ci wszystko. - wsiadłam na skuter. Pieska zawinęłam pod bluzę. W zoologicznym kupiłam mu kojec, karmę i jakieś miski. Kilka zabawek i smycz oraz obrożę. Mama dotrzymała słowa. Pieniądze miałam już na koncie. Szybko zapłaciłam za zakupy i wróciłam z moim nowym przyjacielem do domu. Nakarmiłam go i poszłam się umyć. Gdy wróciłam z łazienki odrobiłam lekcje i postanowiłam się położyć, ale nie mogłam patrzeć na te śliczne oczka w kojcu więc postanowiłam zawołać psiaka. Dopiero wtedy zorientowałam się, że on nie ma imienia. Zastanowiłam się. Niech będzie Biszkopt.
-Biszkopt chodź tu ! - zawołałam, ale psiak nie mógł zrozumieć o co mi chodzi. Dopiero po kilku próbach zorientował się, że to do niego. Wskoczył na łóżko i szybciutko zasnął przy mnie. Wzięłam z niego przykład i też zapadłam w sen.

Mam nadzieję, że się podoba. Komentarze mile widziane
 

 
Następnego ranka wstałam o 70. Wdziałam jeansy, zielony T-shirt i tramposze. Włosy związałam w niedbały kucyk. Na śniadanie schrupałam tosta z serem. Zorientowałam się, że przyszła poczta. Powędrowałam w stronę drzwi i podniosłam list. Był od rodziców. Pisali, że przepraszają za ciągłą nieobecność, ale taka praca. W ramach przeprosin wpłacili mi na konto sporą sumkę, którą miałam wydać na zakupach. Westchnęłam ciężko. Czy oni naprawdę myśleli, że pieniądze zastąpią mi rodziców !? Ale nie chciałam się rozklejać więc przestałam o tym myśleć. W drodze do szkoły wstąpiłam jeszcze po Jessicę i razem ruszyłyśmy na zajęcia. Przez cały dzień nie mogłam się na niczym skupić. Cały czas myślałam o zbliżającym się spotkaniu z Mattem. Na przerwie na lunch nie gadałam o niczym innym. Jess powiedziała, że ma mnie już dosyć więc na chwilę musiałam przestać. W ciszy jadłyśmy swoje porcje frytek. Dzwonek przerwał tą niezręczną ciszę. Gdy wychodziłyśmy ze stołówki widziałam jak Jessica tęsknym wzrokiem patrzy za Samem.
Po ostatniej lekcji szybko wybiegłam ze szkoły żeby przygotować się na spotkanie. W ostateczności wbiłam się w marmurkowe rurki, zwiewną białą tunikę i na rzecz balerin zrezygnowałam z ukochanych trampek. Włosy zaplotłam w luźny warkocz. Szybko musnęłam usta bezbarwną pomadką a na ramię zarzuciłam czarną zamszową torbę. Spojrzałam na zegarek i szybko wybiegłam w domu kierując się w stronę chatki Matta. Zadzwoniłam domofonem. Matt otworzył mi drzwi ubrany w czarną koszulę, szary t-shirt i czarne opinające spodnie. Wczoraj nie zauważyłam po ciemku jaki jest przystojny. Lekko falowane, zmierzwione, kasztanowe włosy opadały mu na czoło. Jego oczy miały śliczny kolor czekolady, a wystające kości policzkowe nadawały jego twarzy intrygujący wyraz.
-wchodź! - krzyknął do mnie pokazując drzwi od domu
-Już, już – krzyknęłam wesoło otwierając furtkę. Matt zaprowadził mnie do swojego pokoju. Na ścianach wisiały plakaty a na szafkach stały wszelkiego rodzaju płyty.
-Co będziemy robić? - zapytałam zaciekawiona
-Najpierw obejrzymy jakiś film a potem zrobimy coś do jedzenia, mam nadzieję, że niczego nie jadłaś?
-Nie, nie jadłam. A co będziemy oglądać, masz może jakiś horror ?
-Coś się znajdzie – uśmiechnął się do mnie łobuzersko. Horror, który znalazł okazał się naprawdę mocny. Przy jednej z brutalniejszych scen wtuliłam się w niego. Ale natychmiast się opamiętałam i zaczęłam przepraszać.
-Nic się nie stało – szepnął mi do ucha a następnie objął mocniej. Nie mogłam w to uwierzyć. Po obejrzeniu filmu zaprosił mnie do kuchni.
-Na co masz ochotę?
-Sama nie wiem, może ty coś zaproponuj
-Może być spaghetti carbonara ?
-No jasne – odpowiedziałam. Poczułam motylki w brzuchu. Przecież chyba nie mógł wiedzieć, że to moje ulubione danie. Czyżby przeznaczenie ?
Trzeba było przyznać, że był świetnym kucharzem. Spojrzałam na zegar i zorientowałam się, że już jest strasznie późno.
-Muszę lecieć
-Szkoda, fajnie było – uśmiechnął się zawadiacko – -Widzimy się jutro o tej samej porze ?
-No jasne – krzyknęłam wychodząc.
W drodze do domu zorientowałam się, że muszę j-eszcze odrobić lekcje. W domu wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamkę w serduszka i wzięłam się za odrabianie lekcji. Skończyłam dosyć późno. Schowałam książki do torby i natychmiast zasnęłam śniąc o cudownym Mattcie. Nie mogłam doczekać się jutrzejszego popołudnia.


komentarze mile widziane, mam nadzieję, że się podobało
 

 

Obudził mnie budzik. Rozejrzałam się sennym wzrokiem po moim pokoju. Nie chciało mi się wstawać, ale była już 70. Wywlokłam się leniwie z łóżka i podążyłam w stronę łazienki. Umyłam twarz arbuzowym żelem i rozczesałam moje loki. Nie lubiłam makijażu, nie malowałam się praktycznie nigdy. Następnie powędrowałam w stronę drzwi prowadzących do garderoby. Otworzyłam je na oścież zastanawiając się co na siebie dzisiaj włożyć. Wybór padł na czarne rurki, T-shirt w marynarskie pasy oraz moje ukochane trampki. Posiadałam wszystkie kolory tych kultowych butów. Dzisiaj wybrałam granatowe. Zbiegłam po schodach na dół porywając w biegu moją ponętną torbę z kokardą. Na śniadanie zjadłam jogurt. Potem pobiegłam do garażu wyprowadzić mój turkusowy rower. Zamknęłam domek, włożyłam torbę do koszyka na przodzie ramy i byłam gotowa do drogi. Wtedy spojrzałam na zegarek. Było za dziesięć.
-O kurczę -ryknęłam na całe osiedle i zaczęłam szybciej pedałować. Na biologię wpadłam równo z dzwonkiem. Popędziłam do mojej przyjaciółki Jessici i szybko wyjęłam książki. Nauczycielka zaczęła opowiadać o jakimś dziwnym żyjątku a ja pogrążyłam się w rozmowie z Jess. Nagle usłyszałam surowy głos nauczycielki
-Elisabeh do odpowiedzi !!! - aż podskoczyłam na krześle, nawet nie wiedziałam o czym był temat. Przez całą lekcję gadałam z Jess. Nie było jak z tego wybrnąć. Ledwo wybroniłam się na 3. Jess wywołała kolejną i skończyła tak samo. To nie był dobry początek dnia, ale postanowiłam się tym nie przejmować. Przetrwałam kolejne 4 lekcje i ruszyłam z Jessicą do stołówki na lunch. Zamówiłyśmy sobie po zapiekance na poprawę humoru.
-Jak tam z Samem? - zapytałam
- Weź mnie nie dobijaj! On nawet nie wiem o moim istnieniu – odpowiedziała mi smuto.
-Nie przesadzaj. Może z nim porozmawiaj ? - zaproponowałam
-Nie mam tyle odwagi. Nie ciągnijmy dłużej tego tematu – zakończyła rozmowę Jess. Poszła odnieś tacki i wyrzucić kubki po coli. Kiedy wróciła zadzwonił dzwonek oznajmiając koniec przerwy. Westchnęłyśmy ciężko i powlokłyśmy się na naszą ostatnią lekcję – angielski. Po szkole umówiłyśmy się w domu u Jess. Miałyśmy razem zjeść kolację a później obejrzeć jakiś film. Wsiadłam na swój rower i pognałam do domu. Otworzyłam drzwi i skierowałam się w stronę kuchni. Zrobiłam sobie tosty z nutellą i pognałam do pokoju odrobić lekcję. Dzisiaj nie zadali nam dużo więc szybko skończyłam i wzięłam się za czytanie „Romeo i Julii” - uwielbiam takie książki. Przeczytałam jeden rozdział i musiałam się zbierać do Jess. Założyłam bluzę i ruszyłam w drogę. Szłam rozkojarzona. Nawet nie zauważyłam kiedy wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Sorki, nie chciałam
-Nic się nie stało. No problem – odpowiedział i uśmiechnął się do mnie – Jak się nazywasz ? - zapytał
-Elisabeth, dla przyjaciół Lis, a ty jak masz na imię?
-Matt, jestem tu nowy, wczoraj się wprowadziliśmy – powiedział wskazując dom po drugiej stronie ulicy
-Miło było cię poznać – powiedziałam i już chciałam iść ale Matt mnie zatrzymał
-Poczekaj, może wpadniesz do mnie jutro po szkole co ?
-No nie wiem – szepnęłam nie pewnie
-Zgódź się, będzie fajnie. To w ramach przeprosin ok ?
-No, ok – powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego. Dopiero po paru metrach zorientowałam się, że to przecież ja go potrąciłam a nie on mnie. Zachichotałam cicho i uśmiechnęłam się sama do siebie. Przy spaghetti, które zrobiłam z Jess opowiedziałam jej całe wydarzenie. Jess zachichotała
-Ty to masz farta – wtedy obie zaczęłyśmy się śmiać i poszłyśmy oglądać film.



...............................
Dziewczyny mnie zainspirowały i też zaczęłam pisać. Mam nadzieję, że się spodoba, komentarze mile widziane
 

 
mam straszną ochotę na coś niezdrowego !!!
 

 
ja chcę długie włosy !!! ♥♥♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
właśnie upiekłam biszkopt Wyszedł cuuuuuuudowny ♥♥♥Pożarłam pół blachy !!!
 

 
♥kocham ciasteczka z kawałkami czekolady, ale za to nienawidzę ciasteczek z rodzynkami !!! -,- fuu !!!
  • awatar ...Zamarzona ...<3: Ja tak samo !
  • awatar Notatka: a kto piegusków nie kocha? miałam w podstawówce koleżankę, która pizzy nie lubiła :P
  • awatar Gość: mam tak samo :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
taki sklep powinien być w moim mieście !!! ♥♥♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
za nutllę mogę zabić !!! ♥♥♥
 

 
jeżeli naleśniki to jak na słodko czy w wersji obiadowej ?
 

 
lubicie naleśniki ?
  • awatar Honey !: kocham <3 ! najlepsze z Nutellą ;D ii z truskawkami :D ajj rozmarzyłam się .;]
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
koszykówka czy siatkówka ?
 

 
tak jak mówiłyście w poprzednim wpisie dodam zdjęcie orzechowca czyli snickersa
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
ja chcę już gofry !!!!!!!!!!!! <3
 

 
lubicie truskawki ?
 

 
jaki kolor szminki. Różowa czy czerwona ?
 

 
błyszczyk, szminka czy pomadka ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
uwielbiam czytać <3 na razie muszę przeczytać lekturę hobbita... Na razie nie zapowiada się ciekawie ale mam nadzieję, że potem akcja się rozkręci.
  • awatar Brunettes: ja tez lubie czytać, szkołe mam za sobą i przyzanm że nigdy nie lubiłam czytac lektur... wolę sama wybierać sobie to co czytam niż mieć to narzucone
  • awatar Kubektaa: a dziekuje,dziekuje! ;*
  • awatar Dziewczyna na zakręcie.: Dziękuję ;* i powodzenia w walce ze Smaugiem ;d Czytałam "Hobbita" i jest lepszy od "Władcy pierściena" ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›